Pragnę ukryć się
By skończyć tę grę
W której jestem tylko pionkiem
Nieświadoma osoby która pociąga za sznurki
Dziś szala cierpliwości się przechyla
Nie wytrzymuje tego już
Głośno wołam: DOŚĆ!
Lecz czy usłyszy mnie ktoś?
Moje słowa nikną pośród ścian
Niestety ze smutkiem to stwierdzić mogę
Że żaden dźwięk nie opuszcza
Tych przeklętych ścian
Przez okno wpada mała ilość światła
Przytłumiona przez warstwę brudu
Pragnę wyjść zobaczyć inny świat
Poza granicami tych krat
Pragnę się ruszyć lecz nie mogę
Moje ciało zamknięte w kajdanach
Ubrania co mam na sobie ogranicza i drażni mnie
Ten kaftan już sprawia mi ból
Nagle przychodzi ktoś
Z uśmiechem na twarzy
Lecz nie jest miły tylko raczej złośliwy
W ręce trzyma strzykawkę
Lecz nie wiem z czym
Próbuje się odsunąć uciec
Ale nie mogę
Jestem więziona
Wbija ją brutalnie w moje ciało
Cała ciecz powoli płynie
Lecz w zastraszającym tempie
Ogarnia mnie odrętwienie
Tak jest cały czas
Odrętwienie i otumanienie
Witajcie w moim świecie
Wariatkowie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz